Jeżeli zapytałabym każdego z Was, czy kradzież jest zła i czy jakiekolwiek  jej przejawy zasługują na potępienie, to pewnie wszyscy zgodnie odpowiedzieliby, że oczywiście. Większości kradzież kojarzy się z przywłaszczaniem nie swoich rzeczy, zabieraniem ich i traktowaniem jak własne.

Kradzież, to kradzież i nic Cię nie usprawiedliwia

Jednak należy pamiętać, że istnieją inne formy kradzieży, które nie są uważane jako coś złego, co więcej są dziś na porządku dziennym. Poniekąd dzieją się za zgodą obu stron, zarówno tej, która bierze „nie swoje” jak i tej, która daje np. swoją wiedzę w zamian za uzyskanie korzyści materialnych.  Można by powiedzieć, że jest to kradzież powiązana z oszustwem.  Oszukujemy wtedy nie tylko innych, ale przede wszystkim  siebie, upewniając się w przekonaniu, że takie tytuły jak licencjata, czy magistra nam się należą.

I znów internet przychodzi z „pomocą”

Nie trudno dziś o znalezienie kogoś, kto chętnie napisze pracę dyplomową, licencjacką, czy magisterką. W sieci jest pełno ogłoszeń osób oferujących korektę, pomoc w pisaniu, a także chętnych podjęcia się napisania pracy od początku do końca. Osoby takie proponują rzetelną pomoc, gwarantują swoje zaangażowanie, całkowite poświęcenie i skupienie uwagi na danym temacie.   Grunt to być zdeterminowanym i przygotowanym materialnie. Taka „pomoc”, w zależności od zasobów i rodzaju pracy waha się od kilku, nawet do kilkunastu tysięcy złotych. Piszący prace to ludzie kompetentni, wykształceni i zorientowani w swoich dziedzinach.

Możesz kupić wiele, ale nie to, co jest najważniejsze

Jak to mówią za pieniądze można mieć wiele, ale tak naprawdę nie można posiąść tych rzeczy najważniejszych: miłości, przyjaźni itd. Podobnie jest w omawianym przeze mnie przypadku. Co prawda można zdobyć tytuł, skończyć wymarzone studia, w jakiś sposób osiągnąć swój cel, ale tylko połowicznie, po części. Prawdziwej wiedzy, prawdziwych umiejętności i tak nie kupimy. Do takich rzeczy można dojść jedynie ciężką pracą, dyscypliną i odpowiedzialnością. Mogą bowiem napisać za Ciebie każdą najlepszą pracę magisterką, czy nawet doktorancką, ale czy przez to zdobędziesz doświadczenia i wiedzę? Czy przez to staniesz się mądrzejszym człowiekiem? Uciekając się do takich sposobów, które mają pomóc w osiągnięciu celu, jedynie co można osiągnąć, to brak zaufania do własnej osoby. I nawet gdy się uda, nikt nie jest w stanie podarować Ci tej satysfakcji, którą można uzyskać tylko i wyłącznie dzięki swojemu zaangażowaniu.

Od najmłodszych lat uczymy się przywłaszczać nie swoje rzeczy

Zaczyna się całkiem niewinnie od spisania gotowych treści przez internet w szkole podstawowej, później wzorowania się na gotowych wypracowaniach w szkołach średnich i kończy na szukaniu kogoś, kto odwali za nas najtrudniejszą robotę na studiach. Dzisiejsze pokolenie, na pewno nie całe, w pewnym stopniu, kopiowanie ma we krwi, bo przecież wiele rzeczy jest podanych na tacy, wystarczy odpalić kompa, zajrzeć do neta i wszystko jest. Przyzwyczajamy do tego własne dzieci, nie zawsze mając kontrole nad ich nauką, może wśród nas są rodzice, którzy pozwalają na tego typu zachowania, nie widząc nic w tym złego, bo przecież jak dają, to trzeba korzystać. Tylko zadajmy sobie pytanie, czy dziecko przyzwyczajone do takiego rodzaju pójścia na łatwiznę, będzie w przyszłości miało motywację i chęci na to, by się trochę wysilić, chcieć coś stworzyć, wyjść naprzeciw wyzwaniom, jakie proponuje życie? Co daje tego typu zachowanie? Pozbawia doskonalenia, nauki, wysiłku, wiary we własne możliwości, a jedyne czego uczy to lenistwa i utwierdzania się w przekonaniu, że dziś tak funkcjonuje świat. Daje źle pojętą satysfakcje, przechytrzenia nauczyciela. Zresztą jak często twierdzą uczniowie jest tyle ciekawych rzeczy do zrobienia, a to czy tamto i tak się nie przyda, dziś się zakuje, jutro odtworzy, a pojutrze zapomni.

Przyzwyczajenie – drugą naturą człowieka

Brnąc w takich przekonaniach i przyzwyczajeniach, już nawet nie zastanawiając się, czy jest to etyczne, czy też nie, uciekamy się do poważniejszych spraw takich jak szukanie odpowiednich osób, które napiszą dla nas wspominane prace licencjacki, czy magisterskie.

Można i tak, tylko jak to ma się, chociażby do osób uczciwie dochodzących do celu? Dlatego magister magistrowi nierówny. Człowiek zawsze znajdzie wymówkę, aby pójść po najmniejszej linii oporu, zawsze znajdzie usprawiedliwienie dla swoich niewłaściwych wyborów i błędów. Jak usprawiedliwiają się studenci, a no tak, że przecież natłok zajęć, nierzadko i praca, więc kto by jeszcze znalazł czas na coś tak zbędnego i nużącego jak pisanie pracy licencjackiej, czy magisterskiej. A przecież ta praca powinna być uwieńczeniem kilku lat studiów, podsumowaniem tej edukacyjnej wędrówki, początkiem czegoś nowego, szansą na rozwój.

Pęd życia sprawia, że chcemy wszystko na – już

Dzisiejszy pęd życia uniemożliwia skupienie się człowieka na tym co naprawdę ważne, poświecenia uwagi i pełnego skupienia na tym co najbardziej istotne. Dzisiejsze czasy są takie, jakie są, nikt z nas nie lubi czekać, dziś trzeba mieć wszystko na już, poświęcenia dłuższej uwagi czemuś uważane jest za marnowanie czasu.

Odpowiedzialność spoczywa na biorcy i dawcy

Zatem, kto ponosi większą odpowiedzialność za taki stan rzeczy, osoby korzystające z takich metod, sięgające po gotowe treści, czy osoby oferujące  gotowość wykonania pracy w czyimś imieniu? A może jedna i druga strona jest uczciwa, czerpiąc wzajemne korzyści względem siebie? Pozostawiam Wam rozważanie tych pytań we własnym zakresie.

Nie uciekaj się do nieuczciwych metod

Bez względu, czy kopiujesz wypracowanie, pracę magisterka, czy inny rodzaj treści jest to nieuczciwe, przywłaszczając je, jako swoje kradniesz czyjeś pomysły, oszukujesz innych i przede wszystkim siebie tracąc tym samym szacunek do własnej osoby. Przywłaszczanie sobie efektów pracy innych i przedstawiania ich jako swoje osiągnięcia jest nieetyczne, niegodne naśladowania i powielania takich wzorców.

Uczciwość jako jedna z najważniejszych wartości

Osobiście nie wyobrażam sobie uciekania się do takich metod nawet w pisaniu takich drobiazgów jak ten artykuł. Przecież mogłabym skopiować jakiś super tekst na bloga, taki, który zrobiłby piorunujące wrażenie, przyniósłby spektakularny efekt. Taki dzięki, któremu zyskałabym następnych czytelników. Jest duże prawdopodobieństwo, że nie zostałoby to zweryfikowane i odkryte w jakikolwiek sposób. Zamiast siedzieć nad komputerem, od jakiegoś już czasu mogłabym mieć wszystko w przeciągu kilku minut. Tylko pytanie po co? Co by mi to dało? Jak miałoby się to do mojego pierwotnego założenia, którym było przedstawianie własnego punktu widzenia i wyrażania swojego zdanie na ważne tematy, skłaniania odbiorców do refleksji? Może udałby mi się wkręcić czytelników, ale czy udałoby mi się oszukać siebie samą? Czy byłoby to uczciwe wobec Was, którzy zaglądacie na mojego bloga i czytacie zamieszczane tu treści? Chyba nie, a raczej na pewno nie. Wolałabym zaprzestać pisania bloga, niż zdobywania czytelników w taki niemoralny sposób.

Każdy zapewne ma inną definicję uczciwości, to co dla jednych jest oszustwem dla innych, może być lekkim nagięciem rzeczywistości i małym kłamstewkiem. Pamiętajmy tylko, że każde kłamstwo ma krótkie nogi i możecie oszukać innych, ale nigdy nie oszukacie siebie.